Świadomi, że komuś pomogliśmy motywuje nas do dalszego czynienia dobra…
Pewnego dnia (nie pamiętam
dokładnie) siedzieliśmy na lekcji religii. Rozmawialiśmy wówczas o problemach w
Państwach Afrykańskich. Dowiedzieliśmy się o tym, że istnieje możliwość
adoptowania dziecka z Czarnego Lądu.
,,Adopcja Serca” jest to dzieło Pallotynów,
którzy podczas swojej misji w Rwandzie pomagają dzieciom, które w czasie
ludobójczych walk straciły bliskich..
Po chwili pomyśleliśmy: może adoptujemy takie dziecko?. Minęło
kilka minut, a my jednogłośnie
stwierdziliśmy, że warto kogoś wesprzećJ. Dostarczeniem wszelkich
informacji zajęła się nasza Pani od religii. Rodzice, po wcześniejszej informacji, wyrazili
pisemną zgodę na naszą „Adopcję Serca’’
Zebraliśmy potrzebne pieniądze, wypełniliśmy
kwestionariusz i … czekaliśmy.
W odpowiedzi otrzymaliśmy list potwierdzający od Ks. Grzegorza Młodawskiego
sekretarza ds. Misji.
Wpłacamy co miesiąc 50 zł, które starczają na naukę oraz wyżywienie pewnej osobyJ. Dostaliśmy listownie zdjęcie dziewczynki
którą adoptowaliśmy, wraz z jej danymi. Nazywa się Sylwia Ingabire. Ma dopiero niecałe 10
lat (choć jest wysoka). Pochodzi z plemienia
które charakteryzuje się wysokim wzrostem..


Możemy powiedzieć, że jesteśmy bardzo zadowoleni, a świadomość, że komuś pomagamy motywuje nas do dalszego czynienia dobra.
Świata
nie zbawimy, ale stawiamy ku temu krokiJ.
Mamy
nadzieję, że nasze dzieło będzie kontynuowane przez naszych kolegów z
gimnazjum.
Mikołaj, kl.IIId